Żaden inny filozof nie może pochwalić się tak dużą liczbą bezpośrednich uczniów, którzy reprezentowaliby podobne bogactwo i różnorodność orientacji, jakie przypadły w udziale myślicieli, kształtowanych pod wpływem Sokratesa. Znaleźli się wśród nich również ludzie, którzy zdołali połączyć jego stanowisko filozoficzne z krańcowo odmiennymi naukami sofistów. Tak działali między innymi Antystenes, który założył szkołę cyników, oraz Arystyp – twórca szkoły cyrenaików. Choć w tradycji filozoficznej uznaje się ich za sokratyków, w gruncie rzeczy przeważa u nich sofistyczny relatywizm.
Antystenes urodził się w Atenach, ale nie był krwi czysto attyckiej; jego matka była niewolnicą, a on sam nie posiadał praw obywatelskich1. Fakt iż, był on na wpół barbarzyńcą stanowi ważny element dla zrozumienia podstaw jego nauki. Podobnie jak inni przedstawiciele szkoły cynickiej, Antystenes należał do proletariatu ateńskiego i w swej doktrynie przekazywał ideologię proletariatu. Cynicy byli pozbawieni majątku oraz dostępu do stanowisk. Ponieważ nie mieli nic, pozostawało im tylko to, co było w nich samych, czyli cnota. Filozofia ta wynikała więc nie tyle z rozważań czysto teoretycznych, ale z warunków życiowych. Antystenes był obok Platona najwybitniejszym przedstawicielem uczniów Sokratesa. Potrafił przemyśleć na nowo i ożywić podstawowy aspekt sokratyzmu, jaki stanowiło przeświadczenie, że cnota jest najważniejszą rzeczą w życiu. Antystenes podziwiał u Sokratesa przede wszystkim niezwykłą siłę woli, zdolność panowania nad sobą oraz wytrzymałość w znoszeniu trudów. Owa umiejętność wystarczania samemu sobie, która prowadziła do całkowitej wolności, stała się w jego nauce najważniejsza.
W porównaniu z tym, co najistotniejsze, wszystko inne jest obojętne, obojętna jest nawet sama wiedza. Jak twierdził Antystenes: „cnota przejawia się w czynach, nie potrzeba jej ani wielu słów, ani nauki”2. Choć wyprowadzał on swój pogląd od Sokratesa, była to w gruncie rzeczy nauka niezgodna z podstawowymi zasadami sokratyzmu. Cynicy uważali, iż należy zobojętnieć na wszystko co nie jest cnotą, tylko wtedy jest się bowiem prawdziwie wolnym i niezależnym. Cnotę rozumieli jako obojętność dla pozornych dóbr i niezależność względem losu. Mędrcami nazywali oni ludzi, którzy na wzór Sokratesa, całkowicie
uniezależnili się od wszystkiego wokół. Uważali oni, że cnota jest jedna, taka sama dla wszystkich, a przykładając wagę tylko do niej, wszystkich ludzi uznawali za równych, nie zwracając uwagi na pochodzenie czy majątek. Występowali przeciw wszelkim nierównościom, byli za równouprawnieniem kobiet oraz niewolników. Nie uznawali granic państwowych i twierdzili, że są obywatelami świata. Cynicy postulowali odrzucenie wszystkiego, co ludzie od zawsze uważali za dobre i niezbędne do szczęścia, bowiem w ich mniemaniu, czynniki te nie tylko nie były konieczne do osiągnięcia szczęścia, ale nawet mu zagrażały. Cała tajemnica tkwi bowiem w nas samych, polega na naszej samowystarczalności oraz na byciu niezależnym od rzeczy i innych ludzi. Cynicy kategorycznie potępiali każdą przyjemność i uznawali, że jest ona sama w sobie zła. Antystenes zwykł powtarzać: „Niech bym raczej zmysły postradał, niż miał odczuwać rozkosz”3. Zwalczał on przyjemność, ponieważ za każdym razem, kiedy się jej szuka, czyni ona człowieka niewolnikiem, uzależniając go od przedmiotu, który ją zapewnia. Sprawdza się to szczególnie wyraźnie w wypadku przyjemności erotycznej, która w połączeniu z miłosną namiętnością oddaje człowieka we władanie osoby, która dostarcza przyjemności. Człowiek traci przez nią swą niezależność i autonomię; nie jest już absolutnym władcą samego siebie, co było w świetle filozofii cynickiej nie do zniesienia.
Charakterystyczną cechą cyników było to, że oderwali się od tradycji, przyzwyczajeń i konwenansów. Czynili to zarówno w poglądach filozoficznych, jak i w moralnych oraz filozoficznych. Ignorując nowe pomysły, powracali do poglądów najprostszych. Twierdzili, że istnieją jedynie rzeczy konkretne, a jeśli chce się mówić o czymś więcej, to jedynie o słowach a nie samej rzeczywistości4. Skierowali swoją uwagę na nazwę, a nie na istotę. Wynikało to z przekonania, że cynicy dostrzegali jedynie empiryczny, zmysłowo postrzegalny konkret, a nie umysłowo postrzegalny ogół. Dlatego też istnieje jedynie konkretny koń, nie ma natomiast czegoś takiego jak „koniowatość”. Rzeczy proste lub elementarne poznajemy za pośrednictwem postrzegania zmysłowego, nie można ich definiować, lecz co najwyżej opisywać przez wskazanie podobieństw. Definiowanie rzeczy złożonych polega natomiast na wyliczeniu prostych elementów, z których one się składają. W związku z tym jednostkowa rzecz jest wyrażona tylko przez jej właściwą nazwę i nie można odnosić do niej innej nazwy oprócz tej, która jest jej nazwą właściwą. Można powiedzieć, że „człowiek jest człowiekiem”, albo że „mądry jest mądry”, ale nie, że „człowiek jest mądry”.
Krańcowo odmienny od Antystenesa, był sposób życia prezentowany przez Arystypa, założyciela szkoły cyrenaików. Pochodził on z dalekiej i bogatej Cyreny, greckiej kolonii, położonej na wybrzeżu afrykańskim. Był typem dworaka i światowca, zdecydowanie odstającego poziomem życia od przedstawicieli proletariatu5. Wszystko to poważnie zaciążyło na jego wizji świata, która odmienna była nie tylko od Antystenesa, ale nawet od samego Sokratesa. Z tym ostatnim wiązały go zresztą bardziej pewne cechy charakteru, niż wyznawane poglądy.
Cała filozofia Arystypa opierała się na zachowywaniu niewzruszonego przekonania, że dobro ciała jest dobrem najwyższym. Przyjemności stały się głównym motywem życia cyrenaików. Arystyp był prawdziwym hedonistą i twardo stał na stanowisku, że przyjemność zawsze jest dobrem, bez względu na to, skąd się ona bierze. Cnota była dla niego, tak jak i dla całej szkoły cyrenaików, sztuką poprawnego prowadzenia przyjemnego życia; sztuką dążenia do przyjemności i osiągania jej w taki sposób, aby nie dać się jej opanować i nie stać się jej ofiarą6. U Sokratesa podziwiał on właśnie samą umiejętność stawiania się ponad rzeczami i wydarzeniami, posiadania bez bycia posiadanym oraz pogardy dla tego co zbyteczne. Zła nie dopatrywał się w samym zaspokajaniu przyjemności, lecz w pozwalaniu na to, by dać się ponieść w ich zaspokajaniu.
Cyrenaicy lekceważyli wiedzę, pojmowali ją jako dostarczaną wyłącznie przez zmysły i całkowicie względną. Uznawali, że poznajemy tylko własne stany, a nie rzeczy, które owe stany wywołują. Stany te mogą być przyjemne bądź przykre, i to są jedyne ich własności, które dają podstawę, aby pomiędzy nimi wybierać. Stąd właśnie dochodzili do przekonania, że przyjemność jest jedynym dobrem i do niej właśnie sprowadza się całe życie. Cyrenaicy rozpatrywali jedynie przyjemność natury cielesnej. Tłumaczyli, że stanowią ją te doznania zmysłowe, które wywoływane są przez „ruch łagodny”, natomiast przykrość powoduje „ruch gwałtowny”. W takim uproszczeniu ginęła wszelka możliwość odróżnienia jednej przyjemności od drugiej i ustalenia jakiejkolwiek hierarchii. Przyjemności są więc zawsze jednakowe, i każda z nich jest dobra, nawet jeśli powstaje dzięki czemuś, co uznaje się za nieprzyzwoite7. Jedyna różnica jaka może pomiędzy nimi zaistnieć, jest intensywność z jaką występują; nigdy jednak nie będzie to zróżnicowanie jakościowe.
Dla cyrenaików przyjemność była stanem przelotnym, trwającym tylko do momentu, gdy działa bodziec. Szczęście utożsamiali jedynie z zespołem częściowych przyjemności, dlatego też nie widzieli większego sensu w wyrzekaniu się przyjemności obecnej dla wizji przyszłego szczęścia. Przyjemność nie mogła dla nich istnieć ani w przeszłości (ponieważ jej już nie ma), ani w przyszłości (bo jej jeszcze nie ma). Liczyło się tylko to co jest teraz.
Cyników i cyrenaików nazywa się często „sokratykami jednostronnymi”, ponieważ filtrują oni przez własny pryzmat, jedynie jeden aspekt nauki swojego mistrza ze szkodą dla innych, a tym samym nieuchronnie go deformują. Pozostają oni również na wpół sofistami, nie potrafią jednak wykorzystać szerokich inspiracji dla stworzenia prawdziwej syntezy, nie opierają swoich wywodów na nowych podstawach. Niemniej trzeba przyznać, iż Sokratesa otaczali ludzie o wyjątkowej pod wieloma względami inteligencji i sile ducha. W „Obronie” Platon wkłada w usta swojego mistrza, zwracającego się do sędziów skazujących go na śmierć, następujące słowa: „Więcej się znajdzie takich, którzy oskarżać będą; ci których ja teraz byłem natchnieniem, a wyście tego nie widzieli. Będą tym przykrzejsi, im są młodsi: toteż was będą znacznie bardziej oburzali”8. W chwili procesu miały być one przepowiednią, ale w czasie gdy Platon je pisał, były już rzeczywistością. Uczniowie, którzy dalej prowadzili dzieło Sokratesa, poddając badaniu życie ludzi i obalając głoszone przez nich fałszywe mniemania, byli liczni i bezczelni. Swymi naukami obalali wszystkie schematy tradycji moralnej, które tak oburzały oskarżycieli Sokratesa.
1 Tatarkiewicz W., „Historia filozofii” t. I, s. 79
2 Reale G., „Historia filozofii starożytnej” t. I, s. 404
3 Ibid., s. 409
4 Tatarkiewicz W., op. cit., s. 79
5 Ibid., s. 80
6 Reale G., op. cit., s. 417
7 Ibid., s. 424
8 Ibid., s. 397
Bibliografia:
Legowicz J., „Historia filozofii starożytnej grecji i Rzymu”, Warszawa 1973
Reale G., „Historia filozofii starożytnej”, tom I, Lublin 2000
Tatarkiewicz W., „Historia filozofii”, tom I, Warszawa 1999

70-528 examwszystkie schematy tradycji moralnej, które tak oburzały oskarżycieli Sokratesa.scjpwszystkie schematy tradycji moralnej, które tak oburzały oskarżycieli Sokratesa.iseb exam questionswszystkie schematy tradycji moralnej, które tak oburzały oskarżycieli Sokratesa.mcpd dumpswszystkie schematy tradycji moralnej, które tak oburzały oskarżycieli Sokratesa.
It is home not only to Elves but also to various other fairytale creatures such as grimhounds, unicorns and Jenny Greenteeth, though the Nac Mac Feegle, themselves former residents of the pass4sure 640-721place, claim that nothing in Fairyland is actually native to it, unless it was made by the Queen herself. Creatures from such places arepass4sure 000-085 very weak to iron. One race captured by the Queen and pressed into her service are the dromes; huge, vaguely humanoid beings with grey, doughy flesh, toothlesspass4sure 117-102 mouths and tiny eyes. They can project dreams and make them real, using them to ensnare their prey until it starves to death.The Queen uses dromes to herd dreams, in much the same way that a shepherd herds sheep,pass4sure 642-611 and indeed dreams are her main mode of enslavement for those she captures. Someone trapped in a web of dreams within dreams within dreams soon loses any sense of what is real.