Fryderyk Nietzsche jest jednym z filozofów, któremu przypisuje się ojcostwo filozofii postmodernistycznej. Choć może być to dyskusyjne z tego względu, że nie znajduje jednoznacznego potwierdzenia w założycielskich aktach postmodernizmu, nie da się zaprzeczyć, iż filozofia Nietzschego rozpatrywana jest w ramach postmodernistycznego dyskursu. Zasadnicze znaczenie zdaje się tu mieć myśl wyrażona przez Derridę: „Nie istnieje nic takiego jak prawda Nietzschego lub prawda tekstów Nietzschego [...] W rzeczywistości nie istnieje żadna prawda sama w sobie. Istnieje jedynie nadmiar prawd”1. Faktem jest, że poglądy bazylejskiego filologa dopuszczają wielość interpretacji i trudno jest mówić o ich jednej, powszechnie obowiązującej wersji. W tym momencie rodzi się Nietzsche postmodernistów – skoro występuje w nieskończenie dużej liczbie wariantów, każdy z nich może być jedynie interpretacją. Przekłada się to w postmodernizmie na sąd bardziej ogólny: wszystko jest jedynie interpretacją - obiektywnej prawdy nie ma.
Postmodernizm może być w pewnym sensie uznany za dalszy rozwój myśli nietzscheańskiej, ale ponieważ nie ma ona już jednego „właściciela”, jest bardziej anarchiczna niż bezpośredni „nietzscheanizm”. W poniższej pracy chciałbym się przyjrzeć zagadnieniu pluralizmu, które wydaje się być jednym z łączników nietzscheańzmu z dyskursem postmodernistycznym.
Perspektywiczny pluralizm Nietzschego
W przekonaniu Nietzschego, nie można mówić o wiedzy jako zespole obiektywnych poglądów o ważności uniwersalnej, które byłyby odzwierciedleniem zewnętrznego świata. Jego stanowisko znajduje się w opozycji do powszechnych w XIX wieku pozytywistycznych tendencji, dla których możliwość osiągnięcia obiektywnej wiedzy, nie ulega żadnej wątpliwości. Scjentyzm uznaje Nietzsche za „gwałtowną żądzę pewności”, która chce usunąć wszelkie wątpliwości i różnice poglądów, zapewniając uniformizację przekonań. Tendencja
ta wynika z tego samego „instynktu słabości”, który dążąc do zawładnięcia całą kulturą
za pomocą ujednolicenia, zrodził wcześniej religię oraz metafizykę,. W przypadku zarówno nauki, jak i religii, widzi Nietzsche stosowanie przymusu w narzucaniu poglądów, które uchodzą za uniwersalne. Rodzi to postawę fanatyczną, świadczącą o osłabieniu woli mocy. Nauka, która zadowala się tylko ujednolicaniem poglądów, jest pozbawiona twórczej pasji. To właśnie wskazanie mechanizmu przymusu w dziedzinie nauki, stanowi prekursorstwo Nietzschego wobec krytycznych analiz nauki i filozofii w postmodernizmie.2
Dochodzi do tego nietzscheańskie przekonanie o niemożliwości osiągnięcia absolutnej prawdy, a także o brak wiary w istnienie ostatecznego jej kryterium. Nie istnieje tu wyraźna granica między prawdą a błędem – za błąd uznaje Nietzsche twierdzenia, które kiedyś uchodziły za prawdę, teraz natomiast stały się nudne i przestały działać pobudzająco. Dlatego też nie może dziwić to, co zostało już wspomniane wyżej: nauka poszukująca prawdy absolutnej to symptom „zubożenia życia” w sensie rezygnacji z działania twórczego, nowatorskiego.
Bezwzględna wola prawdy staje się szkodliwa, bo eliminuje złudzenia, będące niezbędnymi dla aktywności jednostki. Istnieje w człowieku potrzeba nadawania swemu życiu jakiegoś sensu, co umożliwia podejmowanie działań i podtrzymywanie swego istnienia. Nietzsche mówi o potrzebie iluzorycznej wiary w sensowność świata oraz w znaczenie swych ideałów. Te ostatnie są po jakimś czasie burzone, aby ustąpić miejsca innym, również prezentowanym jako absolutne. Nietzsche nie jest jednak relatywistą, rozumianym w takim sensie, który dopuszczałby wszelkie możliwe wartościowania i kryteria ocen. Zgadza się
on jedynie na zmienność systemów wartości, w zależności od nasilenia tkwiącej w człowieku woli mocy. Opowiada się więc raczej za pluralizmem wartości, według którego dopuszczalne mogą być różne ujęcia sensu rzeczy, pod warunkiem, że sprzyjają one wzrostowi sił życia. Przeczytać można w „Zmierzchu bożyszcz”: „nie ma wątpliwości, że w dzisiejszych czasach możliwa jest znacznie większa liczba przekonań (...) Rodzi to tolerancję wobec samego siebie. Tolerancja taka pozwala człowiekowi na jednocześnie kilka przekonań, które żyją
ze sobą w zgodzie”3. Można się tu domyślać pochwały tolerancji oraz pluralizmu wartości. Nietzsche twierdzi nawet, że jego walka z ideałem chrześcijańskim, choć prowadzona
z ogromną zaciekłością, nie służy zamiarowi jego całkowitego zniszczenia. Chodzi mu tylko o to, by „położyć kres jego tyranii” i stworzyć miejsce na powstanie nowych ideałów. Pluralizm Nietzschego oznacza więc uznanie różnych systemów wartości, pod warunkiem,
że nie „tyranizują” one innych. Dopuszczalne jest wszystko co służy wzbogacaniu kultury
i urozmaicaniu wrażliwości.4
Uznanie poglądów za fikcyjne nie pozbawia ich znaczenia, choć odbiera im rolę jednoznacznego opisu świata. Fikcje narzucają światu pewien tymczasowy ład, są oczywiście błędne, ale sprzyjają zachowaniu życia. Nietzsche kwestionuje przy tym koncepcję uniwersalnego i „bezczasowego” podmiotu poznania, czyli funkcjonującą od czasów Kanta teorię, iż gwarancją obiektywności wiedzy jest pewna struktura psychiczna występująca
u wszystkich ludzi. Poszukiwanie jej postrzega jako lekceważenie zróżnicowania psychicznego jednostek oraz przejaw złudzeń metafizycznych. W zamian proponuje swoje stanowisko – perspektywizm. Wedle tego ostatniego, przekonania zależne są
od indywidualnego podmiotu oraz dopuszczalna jest zmienność i różnorakość ujęć nawet tych samych zjawisk. Ów perspektywizm wiąże się z pluralizmem, który polega na uznaniu możliwości nadawania zjawiskom różnorakiego sensu i ich rozmaitej interpretacji.
Pluralizm głosi prawomocność wielu interpretacji tych samych zjawisk ze względu na rozmaitość ludzkich indywiduów. Nie ma możliwości jednoznacznej interpretacji - konieczne jest istnienie wielu interpretacji znaczenia zjawisk. Te ostatnie nie posiadają same w sobie obiektywnego sensu, musi on więc zostać nadany przez jednostki według ich własnego gustu, czy też, mówiąc inaczej, z innej perspektywy.5
Nie ma dla Nietzschego jednej i wyłącznej metody poznania. Trzeba respektować różnorakie sposoby ujmowania świata – wszelkie tendencje do absolutyzacji muszą budzić sprzeciw. Każde zjawisko może być interpretowane na nieskończoną ilość sposobów i można mu nadawać nieskończoną ilość sensów. To właśnie od Nietzschego czerpie więc postmodernizm inspirację poglądów na temat rozumu. Był on pierwszym, który głosił,
że nasz umysł nie tylko nie poznaje rzeczywistości takiej, jaka ona jest, ale wręcz ją fałszuje. Ludzie przyzwyczajają się do tworzonych przez siebie obrazów rzeczywistości i uznają je
za prawdziwe. Taki punkt widzenia wprost prowadzi do stwierdzenia, że nikt nie może rościć sobie pretensji do tego, że jego przekonania o naturze rzeczywistości lub dobru moralnym
są lepsze czy pewniejsze niż kogokolwiek innego.
Postmodernistyczny pluralizm a Nietzsche
Nie ulega wątpliwości, że jest postmodernizm pojęciem niezmiernie pojemnym, używanym w najróżniejszych, niekiedy nawet się wykluczających, kontekstach. Jeżeli jednak chciałoby się podać jakiś czynnik, będący wyróżnikiem postmodernizmu, można wskazać
na pluralizm, który przeciwstawia się monizmowi modernizmu. Pluralizm w myśleniu ponowoczesnym dotyczy przede wszystkim wielości stylów i ich mieszania, eklektyzmu. Postmodernistyczna filozofia uważa pluralizm za wartość samą w sobie: jedna panująca forma racjonalności uchodzi tutaj za przejaw tyranii, wielość natomiast oznacza prawo
do mnogości stanowisk i sposobów myślenia.6
Cały zespół idei, ześrodkowany wokół perspektywicznego pluralizmu, który można odnaleźć w filozofii Nietzschego, jest zarazem typowym motywem w myśleniu ponowoczesnym. Nietzsche i postmodernizm zgodnie obwieszczają bankructwo uniwersalizmu; jak pisze Lyotard: „myśli nietzscheańska ma za centralny temat to, że (...) nic nie jest pierwszą zasadą (...) Wszelki dyskurs, także dyskurs naukowy czy filozoficzny, jest tylko perspektywą”7. Tradycyjna filozofia nie jest w stanie sprostać własnym wymaganiom uniwersalności i w ten sposób uprawomocnić swoich metafizycznych narracji. Prawda absolutna okazuje się zawsze prawdą relatywną i cząstkową, a poznanie przekształca się
w interpretację. Postmodernizm neguje uniwersalizm i tworzy pozytywny obraz świata
w pluralizmie i wielości sensów („małych narracji”). Podobną wizję można w całości odnaleźć już w perspektywicznie zorientowanej myśli Nietzschego.
Pluralizm mówi, że prawda jest wielością. Należy zrezygnować z idei jednej obiektywnej prawdy i zacząć rysować obraz „magazynu” teorii, poglądów i perspektyw.
To właśnie taki „magazyn”, pomimo iż pozostaje w nieładzie, staje się ostateczną prawdą. Dla postmodernizmu ta ostatnia jest bowiem jedynie chmarą perspektyw i jednym wielkim wyobrażeniem. Pluralizm zakłada więc zarazem perspektywizm prawdy. Podobny pogląd wyrażał Nietzsche, z tą jednak różnicą, że dla niego prawda służyła jeszcze jako środek
do celu, którym było przetrwanie. Mamy tu do czynienia z dwoma poglądami:
dla postmodernizmu prawda to perspektywa, natomiast dla Nietzschego prawda to tylko perspektywa.
Dla postmodernizmu prawda tkwi w wielości perspektyw, z których każda wnosi coś do obrazu świata. Nie chodzi tu o prawdę holistyczną bądź pragmatyczną
niby-prawdę, która służy przetrwaniu, lecz o postawę w której „bezinteresownie” patrzy się na świat jako przedmiot kontemplacji estetycznej. Rzeczywistość ogląda się niczym dzieło sztuki, jako materiał do twórczego przetworzenia – wielość nie ma tu waloru teoretycznego, lecz estetyczny. Tymczasem dla Nietzschego pluralizm ma sens pragmatyczny. Każde spojrzenie jest zawsze perspektywiczne, a spoglądając z perspektywy uchwytujemy rzeczy
w pewnym uporządkowaniu. Pomaga to w radzeniu sobie z życiem, ale jest narzuconym kłamstwem – stąd też perspektywa nie może przyczyniać się do poznania, a jej cel jest jedynie praktyczny.
Jednak również „estetyczne” pojmowanie świata można uznać za ideę nietzscheańską. U Nietzschego perspektywiczny pluralizm jest wyjściowym stanem faktycznym. Perspektywiczne fikcje wypełniają pewne zadania: z jednej strony chodzi o praktyczną użyteczność, z drugiej natomiast o estetyczne doświadczenie świata. Fikcje mają pobudzać
do intensyfikacji życia, w taki sam sposób, w jaki pobudza dzieło sztuki. Estetyczny stosunek do świata nie polega jednak na prostym uznaniu jednakowo zasadnych obrazów świata
i podjęciu decyzji o porzuceniu dążeń dotarcia do prawdy. Nie chodzi tu o bierną postawę odbiorcy, lecz raczej o dionizyjską integrację ze światem – wielość perspektyw pobudzać ma do życia.
Trochę inaczej przedstawia się sytuacja w postmodernizmie. Zakłada on wprawdzie, tak jak Nietsche, perspektywizm oraz wyższość estetycznego doświadczenia nad metafizyką, nie domaga się jednak aż takiej intensywności w doświadczeniu artystycznym. Postmodernizm daleki jest od dionizyjskiej retoryki - opowiada się raczej za chłodną grą stylów i czystą demonstracją wielości. Nietzscheańska mnogość opiera się na walce oraz dojrzewaniu do tego, by stawać się doskonalszym; postmodernizm tymczasem, czerpiąc
z istniejących już zasobów, skupia się na „kombinatoryce”, mieszaniu tego co już jest. Nietzsche walczy z modernistycznym ideałem jedności - mnoży perspektywy, a
do zapanowania dąży u niego wola mocy. Postmodernizm szykuje za to w tym miejscu dekret o tolerancji – jego podłożem nie jest walka, lecz co najwyżej niewspółmierność. W tym sensie trudno jest uznać Nietzschego za prekursora postmodernistycznej idei pluralizmu8.
Podsumowanie
Już w myśli Nietzschego obecne jest charakterystyczne rozbicie jedności, w obrębie której nie można mówić o jakimkolwiek poglądzie, będącym idealnym wyobrażeniem ładu całej rzeczywistości. Wyraźnie zwalczając obraz ładu, wprowadza Nietzsche na jego miejsce pluralizm i koncepcję świata, jako dynamicznego chaosu, w którym nie ma jednej prawdy ani bezwzględnych kryteriów oceny systemów wartości. Są to właśnie podstawy tego, co dziś można nazwać postmodernizmem. Z drugiej strony przekładalność Nietzschego
na postmodernizm ma swoje granice, co widać chociażby w odmiennym rozumieniu roli prawdy oraz estetycznego pojmowania świata.
1 Jacques Derrida, „Eperons: Les styles de Nietzsche”, London 1979, s. 103, cyt. za: Józef Życiński, “Bóg postmodernistów”, s. 167
2 Zob. Zbigniew Kuderowicz, „Nietzsche”, ss. 82-86
3 Fryderyk Nietzsche, „Zmierzch bożyszcz. Jak się filozofuje młotem”, s. 84
4 Zob. Zbigniew Kuderowicz, op. cit., s.ss. 73-77
5 Ibid., ss. 89-95
6 Bogdan Baran, „Postnietzsche. Reaktywacja”, s. 217
7 Jean-Francois Lyotard, „Przepisać nowożytność”, w: Stanisław Czerniak, Andrzej Szahaj (red.), „Postmodernizm a filozofia. Wybór tekstów”, s. 51.
8 Zob. Bogdan Baran, op. cit., ss. 218-222
Bibliografia:
1. Baran Bogdan, Postnietzsche. Reaktywacja, inter esse, Kraków 2003
2. Czerniak Stanisław, Szahaj Andrzej (red.), Postmodernizm a filozofia. Wybór tekstów, Warszawa 1996
3. Kuderowicz Zbigniew, Nietzsche, PW Wiedza Powszechna, Warszawa 2004
4. Nietzsche Fryderyk, Zmierzch bożyszcz. Jak się filozofuje młotem, Zielona Sowa, Kraków 2004
5. Życiński Józef, Bóg postmodernistów, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 2001

Ostatnie odpowiedzi
6 dni 14 godzin temu
6 dni 14 godzin temu
6 dni 15 godzin temu
6 dni 15 godzin temu
2 tygodnie 14 godzin temu
2 tygodnie 14 godzin temu
2 tygodnie 14 godzin temu
8 tygodni 1 dzień temu
8 tygodni 1 dzień temu
8 tygodni 1 dzień temu