Cały świat samobójców przypomina zresztą, przynajmniej w oczach jego mieszkańców, piekło. Człowiek, który popełnia samobójstwo, robi to w wyniku utraty wiary w sens swojego istnienia, z nadzieją końca wszystkiego, który nadejdzie wraz ze śmiercią, bądź z wiarą w to, że coś się po śmierci zmieni. Wraz z trafieniem do świata samobójców oczekiwania te zostają rozproszone. Nie następuję koniec, a jedyną zauważalną zmianą jaka zachodzi, jest świadomość utraty jedynej szansy na zakończenie męczarni istnienia – samobójstwo okazuje się być nieskuteczne, bo w nowym świecie jest taka sama nuda, powszedniość i brak sensu. Ludzie w świecie samobójców są apatyczni, „zawsze jest w nich coś takiego (...) jakby nic nie miało znaczenia”. Ktoś nawet nazwał to miejsce
Cieniem Śmierci: „wszystkim tutaj tak bardzo nic się nie chce, i że zazwyczaj kiedy jesteś wśród nich, czujesz, że wszystko jest w porządku, ale tak naprawdę jesteś już w połowie martwy”4. Niewątpliwie taki stan rzeczy wynika z tego, że do świata samobójców trafiali tylko ludzie, którzy nie potrafili znaleźć sensu w rzeczywistości ziemskiej. Skoro warunki w ich nowym miejscu pobytu są bardzo podobne, a dodatkowo skazani są na przebywanie wciąż w towarzystwie ludzi, którzy nie dostrzegają sensu w tym samym stopniu, to trudno oczekiwać, żeby im się tam podobało.
Jeżeli życie w świecie samobójców ma być karą, to rozmiar tej kary nie jest w pełni adekwatny do winy. W czym bowiem mniej zawinił człowiek, który zabił się przy pomocy tabletek nasennych, co nie pozostawiło żadnych śladów na jego ciele, od tego, który zabił się skacząc z wieżowca i został całkowicie pokiereszowany? Samobójcy podjęli pewną decyzję dotyczącą sposobu zabicia się, nie zdając sobie sprawy, że może ona zaważyć na ich pośmiertnych losach. Pojawia się tu wątek absurdalności tej sytuacji, nieumiejętność znalezienia sensu w tym całym przedsięwzięciu przez jego mieszkańców. Jest to podsycane przez anioła Knellera: „to miejsce wokół nas jest pokręcone i nielogiczne. W jednej chwili ktoś ze sobą kończy i trrrach! Chwilę później znajduje się tu z bliznami i obciążoną hipoteką. W ogóle to czemu tylko samobójcy, czemu nie po prostu zmarli? Nie ma w tym żadnego ukrytego sensu, to po prostu nielogiczne”5.
Doznanie absurdalności ludzkiego życia, moment uświadomienia sobie, że otaczający świat jest niezrozumiały, pozbawiony sensu i prawomocności, pojawia się często już w naszym świecie. Czy życie warte jest tego, aby je przeżyć? – to dramatyczne pytanie zadawał chociażby Albert Camus. Zagadnienie samobójstwa uważał on za jedyny poważny problem filozoficzny, wszystkie inne przychodzą później. Celem jego namysłu była odpowiedź na podstawowe pytanie: w jakiej mierze samobójstwo jest rozwiązaniem absurdu i wymknięciem się absurdalnemu istnieniu? Skoro podstawowe dążenie ludzkie, pragnienie absolutu i jedności nie daje się pogodzić z niemożnością odnalezienia w świecie racjonalnej i rozumnej zasady, prawdziwym przeznaczeniem człowieka jest bytowanie w absurdzie - stwierdza Camus. Tym samym odrzuca samobójstwo będące skrajną akceptacją, zgodą na śmierć i fałszywym rozwiązaniem absurdu. Z „Pizzerii” zdaje się wynikać podobny wniosek, choć inne nieco są podawane ku niemu przesłanki.
Schopenhauer twierdził, że samobójca pragnie życia, niezadowolony zaś jest tylko z warunków, jakie przypadły mu w udziale. Samobójstwo nie służy niczemu, jest bowiem tylko potwierdzeniem naszej woli życia: jeśli się zabijam, to dlatego, że moja wola życia nie została zaspokojona6. W świetle wizji Kereta widać, że samobójstwo nie stanowi dobrego rozwiązania: ktoś, kto był w świecie rzeczywistym mało inteligenty, brzydki bądź słaby fizycznie - taki sam pozostanie również po swojej śmierci. Człowiek jest „rzucony w świat”, jak mówił Sartre, osaczony jest bowiem zewsząd przez przypadkowość i skazany na faktyczność własnej egzystencji, z którą – chce czy nie chce – musi coś zrobić. Być wolnym to znaczy: zrobić coś z tym, co dane7. Tak też u Kereta bohaterowie zostają „wrzuceni” w nowy świat, otrzymują pewną porcją nowych możliwości, ale także i starych ograniczeń. Ponownie stają naprzeciw absolutnego brzemienia wolności. Śmierć nic nie rozwiązuje, a tylko stwarza nowe problemy.
Większość ludzi stara sie zwykle odsuwać od siebie myśli o własnym końcu, a przez to usuwa z myślenia kwestię swojej skończoności. To miał na myśli Heidegger, mówiąc, że społeczne doświadczenie śmierci zamyka się w wyrażeniu „umiera się”, gdzie akcent pada na bezosobowe „Się”. Śmierć może być znana, ale tylko jako śmierć tego czy innego, bliższego bądź dalszego znajomego, nigdy jednak nie dotyczy nas samych. Śmierć nie jest w wykładni „Się” nieprzekraczalną, pozbawioną odniesień możliwością każdej jednostkowej egzystencji, wręcz odwrotnie, stanowi niejako przekroczenie pewnej ustalonej granicy, przebycie pewnego punktu. Nie jest pozbawiana odniesień do młodego lub sędziwego wieku, do zasług bądź zaszczytów. Jest to zdarzenie tak częste, że staje się po prostu zwyczajne8. Podobnie przedstawia się sytuacja w opowiadaniu. Również tam, śmierć jest jedynie kolejnym punktem w naszym życiu, który można z powodzeniem przekroczyć. Staje się częścią życia i do niego się odnosi.
W naszym świecie śmierć to najbardziej skrajna, ale i najbardziej własna, nieprzekraczalna możliwość egzystencji. Dla Heideggera, bardzo istotnym doświadczeniem człowieka, jako „bytu rzuconego w śmierć”, jest lęk przed swoją najbardziej własną możliwością bytową. U Kereta każdy z bohaterów ma już za sobą jej doświadczenie, stąd też ich życie nie może być już więcej już byciem-ku-śmierci. Lęk przed śmiercią nie występuje, bo ona już nastąpiła i okazało się, że nie ma w niej nic wyjątkowo strasznego. Kojarzy się jedynie z bólem fizycznym, ale przestaje być czymś wyjątkowym, nie jest już metafizyczną granicą. W pewnym sensie traci również swój wymiar jednostkowy, bo po wszystkim mamy kontakt z ludźmi, którzy również ją „przeżyli” i z powodzeniem zostaje dopisana do wszechobecnej wykładni „Się”. On „się” zabił podcinając sobie żyły, ja „się” zabiłem skacząc z wieżowca, każdy „się” w jakiś sposób zabił. Dzieje się więc dokładnie to samo co w świecie rzeczywistym, tyle tylko, że śmierć traci swą uprzywilejowaną pozycję i pomiędzy powiedzeniem, że „się umiera” nie ma różnicy od powiedzenia, że „się siedzi” czy „się pije” już nie tylko pozornej, ale i faktycznej.
Eschatologia Kereta sprowadza się z jednej strony do ukazania absurdalności ludzkiego życia, a z drugiej do wprowadzenia w obręb tego ostatniego śmierci, stającej się jedynie etapem na drodze egzystencji, a nie jej możliwością skrajną. Takie podejście do sprawy prowadzi dosyć pesymistycznego wniosku, że zrzucenie z siebie jarzma absurdu będzie niemożliwe nawet po zakończeniu życia.
1 Kosekwencja we wprowadzaniu reguł opowiadania, może prowadzić do ustalenia kolejnych światów: świata samobójców potrójnych, poczwórnych etc. stąd też lista ta pozostaje otwarta.
2 Keret Etgar, „Pizzeria Kamikaze”, s. 6
3 Platon, „Dialogi” t. 1, „Fedon”, 62B
4 Keret Etgar, op. Cit., s. 52
5 Ibid., s. 42
6 Abendroth Walter, „Arthur Schopenhauer”, s. 70
7 Puszko Hanna, „Być Stendhalem i Spinozą”, s. 144
8 Żelazna Jolanta, „Egzystencjalia i struktury heideggerowskiego Dasein”, s.42-44
Bibliografia:
Abendroth Walter, „Arthur Schopenhauer”, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1998
Keret Etgar, „Pizzeria Kamikaze”, tłum. Jakub Kakietek, Magdalena Sommer, Świat Literacki 2001
Platon, „Dialogi” tom 1, tłum. Władysław Witwicki, Wydawnictwo Antyk, Kęty 1999 r.
Puszko Hanna, „Być Stendhalem i Spinozą. Szkic o filozofii J-P. Sartre’a”, Wydawnictwo Naukowe Scholar, 1997
Żelazna Jolanta, „Egzystencjalia i struktury heideggerowskiego Dasein”, Toruń 1993
