Banałem byłoby stwierdzić, że zagadnienie pośmiertnych losów człowieka od zawsze zajmowało ludzkie umysły. Czy koniec życia oznacza również koniec naszego istnienia? Czy dalej coś jest? Tego typu pytania wykraczają poza możliwości naszego doświadczenia, stąd też odpowiedzi, których próbują udzielać religia, filozofia czy też sztuka, muszą być ze swej natury odpowiedziami metafizycznymi. W poniższej pracy postaram się przedstawić pewną specyficzną wizję losów pośmiertnych, przedstawioną w „Pizzerii Kamikaze” Etgara Kereta.
Akcja opowiadania toczy się w świecie samobójców. Nie wszyscy ludzie trafiają po śmieci do tego samego miejsca, lecz zostają podzieleni ze względu na to, w jaki sposób zakończyli swoje ziemskie życie. Tak jak Dante umieszczał samobójców w specjalnie dla nich wydzielonym kręgu infernum, podobnie Keret lokuje ich w jednym miejscu. Przedstawione w opowiadaniu uniwersum składa się z następujących światów:
1. Świat ziemski – świat rzeczywisty, z którym żyjemy my oraz z którego przybyli bohaterowie opowiadania.
2. Świat samobójców – świat, w którym dzieje się akcja opowiadania.
3. Świat podwójnych samobójców – świat, gdzie trafiają ludzie, którzy popełnili samobójstwo będąc już w świecie samobójców1.
O istnieniu świata tych, którzy umarli w inny sposób, niż przez samobójstwo nic nie wiadomo. Lihi, jedna z bohaterek opowiadania, twierdziła, że dostała się do świata samobójców przez pomyłkę, gdyż nie umarła z własnej woli, i żądała aby ją przeniesiono. W momencie, gdy udało się jej skontaktować z kimś kompetentym, pojawia się stwierdzenie, iż „jest duża szansa, że zabiorą ją stąd i przywrócą do życia”. Skoro dziewczyna zmarła, to czemu nie chciano jej przenieść do innego świata dla umarłych? Nie da się rownież powiedzieć, co dzieje się z tymi, którzy umarli w inny sposób niż przez samobójstwo, będąc już w świecie samobójców. Nie jest nawet pewne, czy w świecie samobójców istnieje jakakolwiek możliwości śmierci innej, niż przez kolejne samobójstwo (żaden z bohaterów nie umiera w sposób naturalny).
O ile nie zaszła żadna pomyłka, przejście z jednej do drugiej płaszczyzny uniwersum, może odbywać się tylko w jednym kierunku. Należy przekroczyć granicę, którą stanowi śmierć. Ludzie, którzy tę granicę przekroczyli, zachowują pamięć o życiu w poprzednim świecie, tracą z nim jednak jakikolwiek bezpośredni kontakt. Informacje mogą do nich docierać jedynie poprzez tych, którzy przybyli do nowego świata po nich.
Świat samobójców ma konstrukcję bardzo podobną do rzeczywistości. Ludzie posiadają w nim swoje ciała, nie są więc żadnymi eterycznymi istotami przebywającymi w świecie intelligibilnym. Nadal muszą się odżywiać, ubierać, pracować oraz zmagać z przeciwnościami zewnętrznymi. Nie zatracili popędu seksualnego, nadal znajdują upodobanie w używkach. O tym, że nie są na ziemi, przypominają im tylko pozostałe na ciałach ślady po samobójstwie: przecięte nadgarstki po podcinaniu żył, ślady po kulach, opuchnięta skóra u topielców itp. Brak dualizmu duszy i ciała w pośmiertnych losach jednostki, mocno się kłóci z typowymi wyobrażeniami na ten temat. Jak mówi główny bohater: „wyobrażałbym sobie raczej ludzi unoszących się w powietrzu i dźwieki takie jakieś jak sonar. A to najbardziej ze wszystkiego przypomina mi Tel Awiw. Mój współlokator Niemiec powiedział, że tu jest jak we Frankfurcie”2.
Każdy z bohaterów ma w pamięci doświadczone na własnej skórze zjawisko śmierci. Trzeba przy tym zauważyć, że sam fenomen śmierci zostaje tu w pewnym stopniu zbanalizowany, sprowadzony do czegoś naturalnego i nie różniącego się specjalnie od rzeczy, których dokonuje się prowadząc codzienne życie. Jeżeli wybieramy się na przejażdżkę rowerową po zakurzonej polnej drodze, to oczywistym jest, że również nasze ubranie zostanie zakurzone. Podobnie, jeżeli zdecydujemy się podciąć sobie żyły, będziemy mieli ślady na nadgarstkach – cóż z tego jednak, skoro życie toczy się dalej. Śmierć pozostaje wprawdzie wciąż nieodwracalna, ale przecież nieodwracalność nie jest w rzeczywistym świecie niczym wyjątkowym. Zostaje sprowadzona do naturalnego doświadczenia, znika lęk przed nią jako czymś nieznanym.
Oprócz ludzi w świecie samobójców znajdują się również aniołowie, których można postrzegać jako wysłanników pewnej, kierującej tym wszystkim, siły. Nie jest ona ani wszechwiedząca, ani nieomylna – przypadek błędnego zakwalifikowania Lihi jako samobójczyni, zostaje wyjaśniony poprzez zajrzenie w akta, wszystko to więc przypomina bardziej wielką biurokratyczną machinę, niż wszechmogącego i wszechwiedzącego Boga. Z aniołami spotykamy się w opowiadaniu dwukrotnie. Pierwszy raz, gdy przyjeżdżają po Giwaona po tym, jak popełnił powtórne samobójstwo – jest to dwóch ubranych na biało mężczyzn, którzy przyjeżdżają samochodem by zabrać ciało i wyjaśnić całą sytuację. Drugi raz, gdy aniołem okazuje się Rafael Kneller, będący wcześniej „tajniakiem”. Kneller żyje w społeczności samobójców, udając jednego z nich. Jego rola polega najprawdopodobniej na podtrzymywaniu ludzi na duchu, organizowaniu im pewnego rodzaju rozrywek. Ludzie w jego otoczeniu są „trochę pozbawieni życia, ale próbują wycisnąć maksimum z tego co mają”. W okolicach domu, w którym żyje Kneller następuje dosyć częste załamywanie się związków przyczynowo-skutkowych, które możnaby nazwać cudami. Od czasu do czasu kula bilardowa zmienia się w jajko, a z kranu płynie woda mineralna. Wiedza o cudach jest dla wszystkich oczywista, ale nie mają one najmniejszego wpływu na życie mieszkańców. W żaden sposób nie da się ich kontrolować, a zdarzają się one tylko wówczas, gdy ich pojawienie się nie może wywołać jakichkolwiek konsekwencji praktycznych. Można nawet zaryzykować hipotezę, że w momencie, gdy pojawia się zagrożenie, iż samobójcy odczują w jakiś sposób skutki cudu, następuje interwencja anioła tajniaka. Tak było w przypadku, gdy cudowne naprawienie się świateł w samochodzie bohaterów mogłoby im pozwolić na szybszą podróż – w parę minut po cudzie, Rafael Kneller kładzie się na drodze i powoduje zniszczenie samochodu.
Problem samobójstwa, jego motywów, oceny i nakładanych na nie ograniczeń stanowi integralny składnik zagadnień związanych z filozoficzną postawą wobec śmierci. Dla Platona ciało stanowiło więzienie duszy: to miejsce które ją ogranicza, gdzie dusza pokutuje za winy, których dopuściła się przed wcieleniem. Ciało więzi duszę i tylko odłączenie od niego, może uwolnić ją od cierpienia. Samo nasuwa się w tym miejscu rozwiązanie samobójstwa, które przyśpieszyłoby uwolnienie duszy i sprawiło jej radość. Platon widział jednak w czymś takim jedynie ucieczkę i akt wyjątkowego tchórzostwa. Odradzał podejmowanie takiego rozwiązania i pójścia na łatwiznę: "my, ludzie, jesteśmy niejako w więzieniu i nie wolno z niego siebie samego wyzwolić ani uciekać”3. Platon pojmował człowieka jako "niewolnika", który nie ma prawa sobą dysponować, a tym bardziej kierować własnym życiem i śmiercią. Każdy człowiek jest własnością i utrzymankiem bogów. To oni mają pełną władzę nad nami, jak również nad naszym życiem i śmiercią. To od nich zależy jak długo mamy żyć, a także w jaki sposób i jaką śmiercią umrzeć. W świecie samobójców ciało również można postrzegać jako więzienie. Czy obarczenie człowieka po śmierci ciałem to nie jest swoista kara za grzech samobójstwa, czy też, jakby to powiedział Platon, za „postawienie się na równi z bogami”? Jeden z bohaterów opowiadania, Giwaon, już na ziemi twierdził, podobnie do Platona, że wszyscy jesteśmy uwięzieni w świecie żywych i że jest lepszy świat, do którego można się dostać. W tym celu miał zamiar odłączyć swoją duszę od ciała i znaleźć się w innym świecie poprzez samobójstwo. Swój cel osiągnął jedynie połowicznie, bo choć udało mu się przenieść do nowego świata, to dusza ciągle pozostawała uwięziona. Platon uważał, że człowiek znajduje się na ziemi przejściowo, a ziemskie życia ma być jedynie próbą. Być może świat samobójców jest właśnie zaludniony tymi, którym nie udało się wyjść z tej próby zwycięzko. Może rezygnacja z walki o życie to była właśnie ich porażka, za którą muszą teraz odpokutować.
