Powyższe wyjaśnienie wydaje się być w marę spójne, niestety niesie ze sobą pewne problemy. Jak bowiem w jego świetle, interpretować stwierdzenie o niemożliwości zaistnienia takiej sytuacji, gdy państwo składa się z samych tylko dzielnych obywateli? I jak połączyć to w logiczną całość z wcześniejszymi wywodami dotyczącymi nierówności obywateli?
Aby odpowiedzieć na te pytania, należy dokładniej przeanalizować całe zdanie zdania, w którym kłopotliwe wypowiedzi występują. Niestety okaże się wówczas, że jest tam jeszcze więcej niejasności. Otóż Arystoteles stwierdza, że „każdy musi dobrze spełniać ciążące na nim zadanie, a to ze względu na cnotę”. Jednocześnie nie daje do zrozumienia którą cnotę ma konkretnie na myśli, i chociaż określenie „spełniać ciążące zadanie”, wskazywałoby na cnotę dzielnego obywatela, to pojawia się kilka argumentów odrzucających tą wersję. Po pierwsze byłoby to kolejne zaprzeczenie tego, co jest napisane wcześniej, czyli że państwo nie może składać się z samych dzielnych obywateli, po drugie natomiast, czyniłoby to całkowicie bezpodstawnym późniejszy wniosek, mówiący że cnota obywatela i człowieka nie może być tym samym. Z drugiej strony założenie, że chodzi tu o cnotę dobrego człowieka doprowadzi nas do jeszcze większych niejasności. Nawet jeśli pominie się wątpliwą kwestię zadań ciążących na cnotliwym człowieku, to trzeba zauważyć, że byłoby to całkowite zaprzeczenie tego o czym pisałem we wcześniejszym akapicie. Znaczyłoby to bowiem, że różnice pomiędzy cnotą dzielnego obywatela i dobrego człowieka da się wyjaśnić, poprzez zestawienie niemożliwości zaistnienia sytuacji, w której wszyscy obywatele są dzielni i konieczności tego, by w państwie idealnym wszyscy ludzie byli dobrzy. Tego rodzaju wyjaśnienie nie zgadzałoby się z kontekstem pozostałych wypowiedzi Arystotelesa, dlatego też należy je odrzucić.
W tej sytuacji jedynym możliwym rozwiązaniem wydaje się być inne podejście do określenia „dzielnych obywateli”. Choć kłóci się to wyraźnie z arystotelesowskim rozumieniem cnoty jako tożsamej z dzielnością6, można by zaryzykować twierdzenie, że „dzielność” została tu użyta nie w znaczeniu cnoty, lecz jako synonim słowa „odwaga”. Taka interpretacja rozwiązuje kilka problemów: odwaga nie może być dostępna wszystkim (np. nie każdy może być wojownikiem), dlatego też obywatele nie są sobie równi; mimo to każdy musi spełniać ciążące na nim zadanie, ze względu na cnotę obywatelską (którą posiadać muszą wszyscy, gdyż jest to wpisane w istotę państwa doskonałego). Trochę problematyczne wydawałoby się jedynie ostateczne wnioskowanie, należałoby bowiem w jakiś sposób połączyć posiadanie odwagi z byciem dobrym człowiekiem. Wynikałoby z tego, że Arystoteles przypisywał cnotę dobrego człowieka jedynie ludziom odważnym. Pomimo tej wady, takie rozwiązanie wydaje się jedynym w miarę sensownym wyjaśnieniem powyższych niejasności, jeżeli odrzuci się pogląd, że doszło tu do przesunięcia bądź innego rodzaju popsucia tekstu.
Po udowodnieniu tego, że cnota dzielnego obywatela nie jest tym samym, co cnota dobrego człowieka, Arystoteles przechodzi do porównania tej pierwszej z cnotą dzielnego męża. Nie jest do końca jasne, czy Stagiryta miał tu na myśli męża jako głowę rodziny, czy też męża stanu, uczestniczącego w rządzeniu państwem. Tak czy inaczej, utożsamiał go on w pewnym sensie z władcą i pojęcia te zdają się być używane w tekście zamiennie. Arystoteles daje to wyraźnie do zrozumienia, twierdząc iż „cnota dobrego władcy i dobrego męża jest ta sama”.
Cechą dzielnego władcy jest to, że powinien on być dobry i rozumny, tymczasem dzielny obywatel „niekoniecznie musi być” rozumnym. Oznacza to, że cecha bycia rozumnym nie jest niezbędna do tego, aby być dzielnym obywatelem, ale jednocześnie jej posiadanie nie przekreśla możliwości bycia cnotliwym. Wynika z tego, że nie każdy cnotliwy obywatel musi być cnotliwym władcą, ale nie jest wykluczone, że może zaistnieć taki jednostkowy przypadek. Arystoteles dochodzi do wniosku, że pewien dzielny obywatel może być zarówno cnotliwym mężem, jednocześnie dając do zrozumienia, że cnota obywatela i męża nie jest tym samym. Można powiedzieć, że zakres pojęciowy cnoty dobrego władcy (męża) jest węższy, niż cnoty dobrego obywatela, a „obie te cnoty nie zasługują na równe uznanie”.
W dalszej części tekstu czytamy, że dzielny obywatel to człowiek, który potrafi dobrze rządzić i dobrze słuchać. Wynika z tego, że cnota obywatelska zawiera w sobie cnotę dobrego władcy, bo oczywistym jest, że dobry władca musi dobrze rządzić. Należy to rozumieć w ten sposób, że nie każdy dobry władca musi być dzielnym obywatelem, ale na pewno każdy dzielny obywatel musi być dobrym władcą. W powyższym świetle należy trochę inaczej podejść do wyjaśnienia zagadnienia „bycia rozumnym” u władców i obywateli. Skoro każdy dzielny obywatel musi być również dzielnym władcą, a ten ostatni musi być rozumnym, to oczywiste jest również to, że tą samą cechę muszą posiadać obywatele. Określenia „niekoniecznie musi być” nie należy więc rozumieć w ten sposób, że obywatel może nie posiadać zdolności do podejmowania rozumnych decyzji. Wręcz przeciwnie, cnota dzielnego obywatela charakteryzuje się tym, że umiejętność tą tylko należy bezwzględnie posiadać. Brak konieczności trzeba rozumieć tu jako wiedzę, kiedy należy z tej umiejętności robić użytek. Jeżeli jest się władcą należy działać rozumnie, a jeśli jest się podwładnym, należy podporządkowywać się woli kogoś innego, bez względu na własne zdanie.
Arystoteles wyróżnia dwa rodzaje władzy. Pierwszym z nich jest władza despotyczna i mamy z nią do czynienia wówczas, gdy człowiek wolny rozkazuje niewolnikowi. Chodzi tu o typowy związek pomiędzy panem a sługą, w którym wydający polecenia nie musi posiadać umiejętności wykonywania czynności, którą zleca. Jeżeli jest mu to do czegoś przydatne, wówczas może tę umiejętność posiąść, ale w żadnym wypadku nie jest to koniecznością. Drugim rodzajem władzy jest władza polityczna, która stanowi jedyny rodzaj rządów, jaki sprawuje się nad ludźmi wolnymi. Podział na rządzących i rządzonych jest dla Arystotelesa rdzeniem każdego ustroju, a więc zarazem i każdej wspólnoty państwowej. Władza polityczna, w przeciwieństwie do despotyzmu, charakteryzuje się tym, że aby wykonywać ją dobrze, należy wcześniej jej podlegać. Według Arystotelesa, każdy dzielny obywatel musi być na początku podwładnym. Porównuje to do służby w wojsku, gdzie nie zaczyna się od wysokiego stopnia oficerskiego, lecz trzeba stopniowo przechodzić przez wszystkie szczeble. Tylko taki układ gwarantuje mądre posunięcia w późniejszych rządach. Aby posiadać cnotę dobrego władcy, należy być wcześniej podwładnym, gdyż „nie może dobrze rządzić, kto się wpierw nie nauczył słuchać”. Wraz z dwoma rodzajami władców, można wyróżnić również dwa rodzaje poddanych: niewolników i ludzi wolnych, którzy podlegają władzy politycznej.
Arystoteles był zdania, że gdyby jedni ludzie górowali nad innymi, jak według ówczesnych wyobrażeń bogowie i herosi górowali nad ludźmi, stały podział na władców i poddanych byłby uzasadniony. Ponieważ jednak w ludzkim świecie sytuacja przedstawia się inaczej, koniecznym jest aby wszyscy okresowo uczestniczyli w rządach i byli czasem poddanymi7. Obywatelstwo łączy się więc ze zmianami w stosunku do władzy. Dzielny obywatel to człowiek, który przez pewien okres czasu jest podwładnym, a później władcą. Ciężko dokładnie określić jak często te zmiany powinny następować. Zasadnicza zmiana w stosunku do władzy następuje raz w życiu, kiedy człowiek dorasta i przestaje być jedynie podwładnym. Nie oznacza to jednak, że państwo kieruje się tymi samymi zasadami co armia i raz przechodząc na najwyższy stopień generalski, już do końca służby przestajemy być podwładnymi i stajemy się suwerennymi władcami. We wspólnocie państwowej, zyskanie możliwości wpływania na rządy nie łączy się z utratą umiejętności słuchania. Jak pogodzić te dwa przeciwstawne zachowania? Możemy uznać, że dzielny obywatel jednocześnie słucha i rządzi. Bierzemy udział w podejmowaniu pewnych decyzji, ale w tym samym czasie zdajemy się na wybór współobywateli przy innych. Z drugiej strony można założyć, że zmiany w stosunku do władzy powinny przybierać charakter cykliczny, jako następujące po sobie fazy rządzenia i bycia rządzonym. Nie polegałoby to już na jednoczesnym słuchaniu i rządzeniu, lecz na czasowym wpływaniu na losy państwa. Tak czy inaczej, istota obywatelstwa polega na tym, że wpływa się czynnie na losy państwa swoimi decyzjami, ale jeżeli sytuacja tego wymaga podporządkowuje się czyjejś woli i staje się podwładnym. Nie można zapominać, że kluczową kwestią przy omawianiu cnoty dzielnego obywatela, są konkretne działania. Nie chodzi jedynie o to, aby posiadać umiejętność mądrego słuchania i mądrego rządzenia, ale istotne jest również wykazywanie się tymi zdolnościami.
Analiza filozoficzna: Arystoteles, Polityka, ks. III, rozdz. II (2)
admin, nie., 03/09/2008 - 14:48
Published in
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
