Cnota dzielnego obywatela jest ściśle połączona z dobrem wspólnoty państwowej. W skład tej ostatniej wchodzi wielu obywateli, którzy w nierównym stopniu wpływają na jej losy. Nie można wyróżnić jednolitej cnoty obywatelskiej, ponieważ nie pozwalają na to różnice w zadaniach, stojących przed członkami wspólnoty państwowej. Jedyną cechą łączącą wszystkich dzielnych obywateli jest działalność na rzecz dobra państwowego. Przy wyjaśnianiu tego zagadnienia Arystoteles posługuje się prostą analogią do żeglarzy pływających na okręcie, z których każdy spełnia odmienną rolę (np. sternika, wioślarza itp.), ale wszyscy działają dla wspólnego dobra, jakim jest bezpieczne prowadzenie płynącego okrętu. Cechą dobrego żeglarza nie jest więc spełnianie jakiejś jednej, ściśle określonej czynności, lecz przysługiwanie się dla dobra ogółu.
Cnota dobrego człowieka i dzielnego obywatela nie jest tym samym. Przykładowo, można być dzielnym obywatelem i jednocześnie nie być dobrym człowiekiem. Arystoteles uzasadnia to twierdzenie na dwa różne sposoby.
Pierwsze wyjaśnienie opiera się na wspomnianej już zależności pomiędzy dobrem wspólnoty państwowej a cnotą obywatelską. Dzielny obywatel to człowiek, którego cechą jest działanie na korzyść wspólnoty, przy wykorzystaniu wszystkich dostępnych mu możliwości. Dobro państwa nie jest jednak wartością uniwersalną, identyczną dla wszystkich istniejących wspólnot. Na różnice pomiędzy nimi w największym stopniu wpływa panujący ustrój, dlatego też to właśnie on ma kluczowe znaczenie dla tego, co jest dla danego państwa dobre. To co może być korzystne w ustroju demokratycznym, niekoniecznie musi spełniać taką samą rolę w warunkach oligarchii bądź arystokracji. Arystoteles dochodzi do wniosku, że cnota dzielnego obywatela uzależniona jest ściśle od panującego w danym państwie ustroju. Skoro tych ostatnich można wyróżnić wiele rodzajów, nie da się jasno określić konkretnego ideału cnoty dzielnego obywatela, który miałby zastosowanie w każdym miejscu i w każdym czasie. Inaczej przedstawia się sytuacja z cnotą dzielnego człowieka. Jeżeli mówimy o kimś, że jest dobry, to mamy na myśli jedną, ściśle określoną „cnotę w całej jej doskonałości”1. Cnota dobrego człowieka jest wartością uniwersalną, nie uzależnioną on zewnętrznych czynników, takich jak panujący w danym państwie ustrój. Wynika z tego, że zakres znaczeniowy jaki obejmuje pojęcie cnoty dzielnego obywatela musi być odmienny od tego, który obejmuje cnotę dobrego człowieka, czyli nie mogą być one jednym i tym samym.
Ciekawe może być zestawienie powyższego akapitu z innym rozdziałem Polityki, w którym Arystoteles twierdzi, że „przyczyną mnogości ustrojów jest fakt, że każda polis obejmuje większą liczbę części składowych”2. Wynika z tego, że bezpośrednią przyczynę różnic w istniejących systemach, upatruje on w różnicach pomiędzy mniejszymi częściami społeczności. Każde państwo składa się z wielu części składowych, które są żywe, działające i ulegające ciągłym przemianom. Czasem rządzący oddają część władzy w ręce ludu, a innym razem narzucają wszystkim swoją wolę. Tworzą się różne grupy możnych, które mogą zamykać się we własnym kręgu, bądź też otwierać się na inne grupy społeczne. Każdą część składową wspólnoty państwowej tworzą obywatele. To oni wpływają na to jaki kształt ustrojowy przyjmuje państwo i w jakim stopniu ulega on przemianom. Mamy tu do czynienia ze specyficznym układem, w którym dwa czynniki mają wzajemny wpływ na siebie. Z jednej strony istniejący ustrój wpływa na to, jaki jest ideał cnoty dzielnego obywatela, z drugiej natomiast, to właśnie cnotliwi obywatele wpływają na niego swoim zachowaniem i przykładają się często do zmiany istniejącego ideału.
Arystoteles nie poprzestaje na jednym uzasadnieniu zdania, według którego być dzielnym obywatelem nie jest równoznaczne z byciem dobrym człowiekiem. Odwołuje się również do rozważań na temat najlepszego ustroju, jednak tok jego
rozumowania nie jest już tak oczywisty i pozostawia wiele niejasności. Na początku postaram się uporządkować te elementy jego wypowiedzi, w stosunku do których istnieje jednoznaczna możliwość interpretacji. I tak, Arystoteles zauważa, że niemożliwym jest „by wszyscy obywatele byli sobie równi”. Najprawdopodobniej chodzi tu o nierówność, w sensie różnic dotyczących wykonywanych przez członków wspólnoty zadań. Byłaby to logiczna kontynuacja tego, o czym pisałem już wcześniej: podobnie jak żeglarze pływający na okręcie, tak też obywatele wykonują inne czynności, a jedynym spajającym ich elementem jest dbałość o dobro statku bądź wspólnoty. Oprócz tego, nierówność można pojmować także jako stosunek do władzy państwowej. Obywatele dzielą się na tych, którzy w danym czasie rządzą i na tych, którzy w tym samym czasie są poddanymi (szerzej będzie o tym mowa w dalszej części tekstu). Tak czy inaczej, można to uznać za dostateczne wyjaśnienie tego, że „cnota obywatela i cnota człowieka nie może być jednym i tym samym”. Uzasadnienie to, gdyby je pozostawić w tej postaci, opierałoby się na podobnym schemacie co wyjaśnienie pierwsze. Tam jednoznaczność i uniwersalność cnoty dobrego człowieka była przeciwstawiona zmienności cnoty obywatelskiej ze względu na panujący ustrój, tutaj natomiast ze względu na zróżnicowanie roli poszczególnych obywateli w jednej, konkretnej wspólnocie. Nie ma to jednak żadnego związku z rozważaniami na temat najlepszego państwa i najprawdopodobniej nie jest tym, o co chodziło Stagirycie.
Głównym problemem wydaje się ustalenie poglądu Arystotelesa na wzajemny stosunek państwa idealnego do dzielności jego obywateli. Z jednej strony twierdzi on, że „jest rzeczą niemożliwą, aby państwo składało się z samych tylko dzielnych obywateli” 3, z drugiej natomiast zaprzecza sam sobie, pisząc już w następnym zdaniu, że „cnotę dzielnego obywatela muszą wszyscy posiadać”, gdyż jest to „konieczne do istnienia najlepszego państwa”4. Jeżeli przeanalizuje się inne rozdziały Polityki, naturalną konsekwencją poglądów Stagiryty wydaje się być to, że wszyscy obywatele idealnego ustroju powinni być cnotliwi. Świadczy o tym chociażby fragment: „polis jest wówczas dzielna, jeśli wszyscy obywatele uczestniczący w jej zarządzie są dzielni, według mnie zaś wszyscy obywatele w zarządzie polis uczestniczą”5. Na tej podstawie dosyć łatwo odtworzyć prawdopodobny sens całego dowodu. W państwie idealnym wszyscy obywatele muszą być cnotliwy, a trudno sobie wyobrazić aby każdy posiadał zarazem cnotę dobrego człowieka. To ostatnie stwierdzenie nie zawiera w tekście uzasadnienia, Arystoteles apriorycznie uznaje je za pewne. Trudno się z nim zresztą intuicyjnie nie zgodzić. Założenie, że „do istoty doskonałego państwa powinno by należeć, by wszyscy jego obywatele byli również ludźmi dobrymi” jest przez niego najprawdopodobniej odrzucone. Oznaczałoby ono bowiem, że doskonałe państwo z najlepszym ustrojem, jest tworem czysto teoretycznym, bez możliwości praktycznego urzeczywistnienia. Ludzie są na tyle różni od siebie, że nigdy nie uda się złączyć w jednym organizmie państwowym tylko takich obywateli, którzy są ludźmi cnotliwymi. Inaczej sprawa wygląda z cnotą obywatelską, ta bowiem w kluczowej mierze nie jest kształtowana przez wewnętrzne skłonności danego człowieka, ale przez panujący ustrój. Jesteśmy sobie w stanie wyobrazić system działania państwa, porządkujący działalność poszczególnych obywateli tak, aby każdy z nich mógł przez tą działalność wpływać na dobro wspólnoty. Cnota obywatelska jest ściśle uzależniona od warunków zewnętrznych, dlatego też w skrajnych przypadkach pojęciem tym można określić nawet przeciwstawne sobie działania. Jak już wcześniej uzasadniłem, cnota dobrego człowieka jest wartością uniwersalną, obejmującą jednolity kanon zachowań, przez co nie może ona być tym samym co cnota dzielnego człowieka.
Analiza filozoficzna: Arystoteles, Polityka, ks. III, rozdz. II (1)
admin, nie., 03/09/2008 - 14:47
Published in
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
