Klasyczna i podręcznikowa interpretacja „Krytyki czystego rozumu” głosiła, że jest ona pewną teorią poznania. Przełom w rozumieniu Kantowskiej „Krytyki” nastąpił po ukazaniu się pracy Martina Heideggera „Kant a problem metafizyki”, gdzie autor postawił tezę, iż „Krytyka” jest pewną matafizyką, a nie teorią poznania. Interpretacja H. głosi, iż „Krytyka” jest metafizyką, która jednocześnie uzasadnia całą metafizykę tradycyjną poprzez wykazanie możliwości (przez zrealizowanie tej możliwości) „poznania ontologicznego” tj. „poznania bycia (Sein) bytu (Seiende)”. Ta „ontologia” pozwala metafizyce poznawać „byt”, co jest jej właściwym zadaniem. Zatem Kantowska „Krytyka” jest pewną metafizyką metafizyki – wykazuje jej możliwość i ją istotowo uzasadnia. Heideggerowskie określenie filozofii Kantowskiej zakłada, iż owa meta-metafizyka uznaje metafizykę klasyczną za uprawnioną i rzeczywistą wiedzę o bycie. Jedyna wada to to, że nie zdaje sobie ona sprawy z tego, co „robi”, z tego jaki związek łączy ją z jej przedmiotem tzn. z bytem. Z tym, że wiedzieć tego nie musi – tej wiedzy dostarcza jej mata-matafizyczne „poznanie ontologiczne” tj. „Krytyka”.
Można postawić hipotezę, iż H. się mylił, Kantowska „Krytyka” zaś jest metafizyką lecz jednocześnie wykazuje niemożliwość wszelkiej dotychczasowej metafizyki. Burzy wszelką klasycznie rozumianą metafizykę i sama zajmuje jej miejsce, jako pewna nowa metafizyka. „Krytyka” dokonuje zatem pewnej „rewolucji w metafizyce”, polegającej na wykazaniu niemożliwości wszelkiej metafizyki tradycyjnej i na zajęciu opróżnionego miejsca przez samą teorię Kanta. Jest to krytyka czystego spekulatywnego rozumu, która jest traktatem o metodzie, nie zaś systemem samej nauki, lecz mimo to wykreśla cały zarys tej nauki.
Istota owego „przewrotu w metafizyce” polega na tym, że Kant najpierw unicestwia całą tradycyjną metafizykę europejską wykazując jej bezsensowność i bezprzedmiotowość, a następnie, po takim „zburzeniu” dokonuje rekonstrukcji metafizyki z tych „materiałów”, które pozostały. Zatem pojęcia, zasady i struktura wewnętrzna oraz podział klasycznej Wolffowsko-Leibnizjańskiej metafizyki pozostają prawie niezmienione. Przemianie ulegają znaczenie pojęć metafizycznych oraz zastosowanie i przedmiot całej metafizyki.
Klasyczna metafizyka jako czysto racjonalny i ponadempiryczny opis transcendentalny wobec doświadczenia „bytów w sobie” przemienia się w filozofii Kanta w taką metafizykę, która umożliwia konstytucję przedmiotowości empirycznej i która projektuje w rozumieniu całość świata i wiedzy o świecie. Nowa Kantowska metafizyka nie jest już czymś przeciwstawionym doświadczeniu, lecz je umożliwia. Metafizyka bez doświadczenia staje się bezsensowna, doświadczenie bez metafizyki niemożliwe. Pojęcia dawnej metafizyki stają się bezpośrednimi prawami, podstawami i warunkami możliwości empirycznej przedmiotowości – jej poznania i istnienia.
Klasyczną i tradycyjną metafizyką dla Kanta była przede wszystkim „metafizyka szkolna” Leibniza-Wolffa, definiowana jako „nauka zawierająca pierwsze zasady ludzkiego poznania”. Dzieliła się na metaphisica generalis (ontologia), której przedmiotem był „byt w ogóle” i na metaphisica specialis, której przedmiotami były wyszczególnione regiony bytu w ogóle: Bóg, świat i dusza. Celem takiej metafizyki był ponadempiryczny czysto racjonalny opis tych również pozadoświadczalnych przedmiotów: „bytu w ogóle”, „Boga”, „duszy” i „świata”.
Klasyczna metafizyka zastała pozwana przez Kanta przez krytykę czystego rozumu, który w drodze „krytyki” (dedukcji) rozstrzygnął, iż klasyczna metafizyka jako nauka, jako czysto rozumowe i aprioryczne poznanie bytu, jego charakterystycznych podstaw i zasad jest niemożliwa. Dla tradycyjnej metafizyki „bytem w ogóle” była „rzecz sama w sobie”. Podlegała ona zatem pewnej „złudzie transcendentalnej” i to, co nam dane (zjawiska) uważała za rzeczy same w sobie. Fenomeny utożsamiała z noumenami i sądziła, że owe rzeczy same w sobie są przez nas poznawalne i dla nas dostępne. Jest to niemożliwe, gdyż o wszelkich przedmiotach mogę orzekać tylko o tyle, o ile one są mi dane, a o tym, czym one są poza tym stosunkiem do mojej „władzy poznawczej” nic nie mogę wiedzieć. Jednakże cała dotychczasowa metafizyka sądziła, że jej pojęcia – kategorie odnoszą się właśnie do rzeczy samej w sobie. Noumeny są dla nas całkowicie niepoznawalne, brakuje im naoczności, w której to jedynie może nasz tj. ludzi czyli skończony intelekt cokolwiek poznać. Skończony rozum jest dyskursywny tzn. może „tylko myśleć” o swych przedmiotach, nie może ich natomiast „oglądać”. Skończony podmiot może poznawać dane w jakimś modi oglądu, a jedyną dostępną dla takiego podmiotu formą naoczności jest naoczność zmysłowa. Zatem skończony intelekt może poznawać tylko zjawiska, nie noumeny. Nasze oglądanie nie jest pierwotne lecz ogląd jest zależny od istnienia przedmiotu – jest ograniczone w przestrzeni i czasie do zmysłowości człowieka. Jest oglądaniem pochodnym. Tylko to więc co daje się nie tylko pomyśleć, ale i „ujrzeć” jest dla nas czymś istniejącym – cała reszta jest poza bytem i niebytem.
Rzeczy samych w sobie nie możemy poznać ani a priori ani a posteriori. A priori nie dlatego, że niczego o nich nie możemy się dowiedzieć przez rozbiór naszych pojęć (sądy analityczne). Nasz intelekt nie przypisuje noumenom samym w sobie żadnych prawideł. One się do niego nie stosują, lecz on musiałby się dostosować do nich. Żeby więc mógł wydobyć z nich określenia, musiałyby mi one być dane uprzednio, a wtedy nie byłyby a priori. A może a posteriori? Doświadczenie poucza mnie o prawach, którym podlega istnienie rzeczy. O ile więc te prawa miałyby dotyczyć rzeczy samych w sobie, to musiałyby im też przysługiwać poza moim doświadczeniem. O ile jednak doświadczenie poucza mnie, że coś istnieje i jak istnieje, nigdy że jest tak z konieczności. Zmienia się więc przedmiot, znaczenie pojęć metafizycznych i ich zastosowanie. Znaczeniem pojęć nie może być ani to, co empiryczne (pojęcia te są bowiem aprioryczne i mata-fizyczne) ani rzecz sama w sobie.
Znaczeniem kategorii metafizycznych musi być coś dla nas niedostępnego (ażeby one w ogóle mogły cokolwiek znaczyć), a jednocześnie coś empirycznego (aby zachowały one swój meta-fizyczny sens). Tym co jest pomiędzy tym, co noumenalne i tym, co doświadczalne jest w teorii Kanta przedmiot transcendentalny w zjawisku. W Kantowskiej matefizyce jest on tym, co usensawnia kategorie, co jest ich znaczeniem. „Metafizyczne” zatem przestaje być tu to, co transcendentne, a staje się nim to, co transcendentalne. Przedmiot transcendentalny nie jest czymś transcendentnym, jest rzeczą samą w sobie, ale dla nas. Umożliwia i funduje poznanie i istnienie tego, co dla nas jest, pozostając jednocześnie poza bezpośrednią realnością przedmiotowości.
Czyste pojęcia intelektu nie są jedynymi pojęciami metafizycznymi. Poza kategoriami zalicza jeszcze Kant do metafizyki „idee czystego rozumu”. W starej metafizyce obydwa te rodzaje pojęć (czyste pojęcia intelektu – kategorie i czyste pojęcia rozumowe) były ze sobą przemieszane, co czyniło ją bezwzględnie niemożliwą.
Kant odróżnia więc kategorie od „idei czystego rozumu”, które stanowią pewne sposoby pojmowania i aprioryczne projekty totalności realności empirycznej. Nie są one nigdy dane w żadnym możliwym doświadczeniu. Znaczeniem metafizycznych pojęć rozumowych nie jest już to, co transcendentne – pewne „byty w sobie” takie jak „Bóg”, „świat”, „dusza”, lecz transcendentalne sposoby rozumienia, projekty oznaczone przez te same pojęcia „Boga”, „świata” i „duszy”. Idee te mają transcendentalne znaczenie tzn. denotują poza i ponadempiryczne transcendentalne projekty, ale właśnie dlatego mają empiryczne zastosowanie, jako że projekty te są projektami doświadczenia w jego całości: są apriorycznymi sposobami pojmowania totalności doświadczenia.
Nowa Kantowska metafizyka zawierająca te właśnie pojęcia intelektu (kategorie) i rozumu (idee) odtwarza dwie części klasycznej metafizyki: metaphysica generalis i mataphysica specialis i nadaje im nowy sens. I tak tradycyjna „filozofia pierwsza” (ontologia) opisująca „byt w ogóle” przeistacza się w nową „metafizykę doświadczenia” konstytuującą za pomocą swych syntetycznych pojęć przedmiotowość empiryczną. Metaphysica specialis zaś przemienia się w pewną „metafizykę rozumienia” wytyczającą rozumowe projekty totalności doświadczenia i umożliwiającą wiedzę i świat. Ostatecznie ani doświadczenie bez metafizyki ani metafizyka bez doświadczenia nie są możliwe.
To co dla metafizyki dogmatywnej było bytem w ogóle, dla nas jest poza bytem i niebytem, nie można o tym orzekać żadnych predykatów dotyczących istnienia czy nieistnienia. Istnieć dla Kanta to być ustawianym w pewnej pozycji względem podmiotowości transcendentalnej, być przez tę podmiotowość ustawionym w przedmiot. Noumeny jeśli więc dla nas istnieją, to tylko jako pewien rodzaj nicości, są one dla nas „pustym pojęciem bez przedmiotu”. O ich istnieniu nasz dyskursywny intelekt nic nie może wiedzieć, może jej jednak wydedukować z przedmiotu empirycznego. Jest on bowiem zakotwiczony i bezpośrednio ufundowany na strukturze, którą Kant nazywa przedmiotem transcendentalnym. Jest on tożsamy z rzeczą samą w sobie, tyle że ujętym przez skończony podmiot i obecnym w zjawisku. Jest ontyczną podstawą rzeczy empirycznej.
Rzecz sama w sobie o tyle, o ile pozostaje „w sobie” jest dla nas całkowicie niczym, a o tyle o ile urzeczywistni się w naszym doświadczeniu w formie przedmiotu transcendentalnego jest nicością pozytywną. Jest bytem nicości.
Skoro niepoznawalny jest „byt w ogóle”, który okazał się rzeczą samą w sobie, to tym bardziej takie byty szczegółowe jak Bóg, świat i dusza. Cała metaphysica generalis wraz z jej szczegółowymi dyscyplinami staje się wiedzą pozorną. Byty te są bytami ponadzmysłowymi, niedostępnymi w żadnym modi oglądu, są więc niedostępne ludzkiemu skończonemu intelektowi. Nie są one dla nas więc w ogóle bytami.
Metafizyka jednak istniała zawsze i zawsze będzie potrzebna – z tym, że stara, dotychczasowa okazała się niemożliwa. Metafizyka jako nauka dotychczas wcale nie istniała. Trzeba więc dokonać rekonstrukcji starej metafizyki. Rewolucyjność nowej metafizyki polega więc na tym, że zostaje ufundowana na zupełnie nowych podstawach, fundamentach, zachowując to, co na nich nadbudowane w stanie prawie niezmienionym.
03. KANTOWSKA REWOLUCJA W METAFIZYCE.
admin, wt., 03/11/2008 - 08:36
Published in
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
